
Szanowny Panie Franku, imputować instruktorowi harcerskiemu poza granicami Kraju robiącemu za moralistę, że pije alkohol jest beztroską równą tej, z jaką Jarosław Kaczyński ma dzisiaj pretensje do Donalda Tuska, że nie wystawił lepszego pilota do odstrzału. Gdyby pan miał chociaż troszeczkę rozumu, to pukałby Pan przed wejściem do internetu. Na prostacką zaczepkę odpowiadam krótko: internet zasypany jest moimi notatkami, z datą i godziną dnia i nocy. Pijany by tego nie umiał, a głupi zazdrości. Dlatego osładzając Panu te żałości dedykuję improwizację:
Był alkohol na Zamku
Był alkohol na Zamku do późnej godziny,
było balowanie, rankiem poprawiny.
Prezydent i Profesor snem był zamroczony.
podnieść się nie umiał na Apel Straconych.
Jarosław niespokojny czekał na telefon;
kot na łoże wskoczył połasić się nieco,
lecz nie zaznał łaski; Pan był nieswój jakoby
ten niedźwiedź w nóg panny potrzasku
Panna na niedźwiedziu - tak się pieczętował
Ostrowski z Ostrowa, a do Tomaszowa
przeniósł się, fabrykę, domy pobudował
i do carskiej Rosji płótna eksportował.
Prezes uleżeć nie mógł, to wstawał, to siadał
ćwiczył jakąś przemowę, do sufitu gadał:
Towarzysze, zapewniał - Gierek także Polak
Jak wygramy wybory, zwyciężymy wroga!
Brat miał dzwonić zaraz po wylądowaniu,
tymczasem Jarosław dawno po śniadaniu
gotów był omawiać filmowego spota,
którego Lech w Katyniu, właśnie tam i po to....
Stan David Ligoń
z groźbą o wpisanie do Herodów przez Pana Prezesa Kosiewskiego
na:
franeksidor@o2.pl
Prosba
SOWA - 14:35 - 2 autorów - 1 odpowiedz






